Noworoczne pitu-pitu

Proszę państwa, udało się. W momencie gdy piszę te słowa, końca świata nie ma i nie było. Rzeczywistość resztkami sił, ale jednak – nadal pedałuje na swoim kwantowym rowerku po mgławicy uniesień i rozczarowań. Mimo licznych światowych katastrof takich jak konflikty zbrojne, wybuch epidemii Eboli, czy wypuszczenie przez Wiśniewskiego nowego teledysku – ja osobiście, przynajmniej na tę chwilę, mam się dobrze.

Czytaj dalej Noworoczne pitu-pitu